Pigwa,
a właściwie bardziej popularny u nas owoc pigwowca, wygląda raczej
nieciekawie. To nie rumiane jabłuszko, które wdzięczy się na
straganie i kusi gładką, kolorową skórką. Prezentuje się jak
niezbyt urodziwe, niewyrośnięte i niedojrzałe jabłko, trochę jak
ze zdziczałej jabłoni. Jest bardzo twarde i trudno byłoby je
ugryźć, a komu udałoby się to zrobić, ten zaraz pożałuje –
smak owocu pigwowca jest na surowo nie do zaakceptowania – mocno
kwaśny i cierpki. Odrobinę delikatniejsze są owoce pigwy;
kształtem bardziej przypominają gruszkę, są zdecydowanie większe,
ale również bardzo twarde i trudne do pokrojenia czy wydrążenia
pestek. Co więc z nimi zrobić? Jaki z nich pożytek?
Pigwowiec
i pigwa
świetnie sprawdzają się jako składniki rozmaitych przetworów
owocowych: konfitur, dżemów, kompotów, galaretek, chutney'ów,
musów, soków. Cierpki i kwaśny smak pigwowca ożywi i podkręci
słodycz jabłek na szarlotkę, a wigilijny kompot nabierze
orzeźwiającego charakteru. O pigwie pisze się powszechnie w
internecie, że to taka polska cytryna, która ma od niej dużo
więcej witaminy C. To niestety nie jest prawda. Pigwa ma 3 razy
mniej witaminy C niż cytryna (ok. 15 mg w 100 g); mniej więcej tyle
samo co nektarynki, ananas czy ziemniaki. Skąd więc ten mit?
Prawdopodobnie z mocno kwaśnego smaku pigwowca, który jest wynikiem
sporej zawartości kwasu cytrynowego w tych owocach, zdecydowanie
kwaśniejszego dla naszych kubków smakowych niż kwas askorbinowy
czyli witamina C.
Oprócz
witaminy C, pigwowiec i pigwa zawierają witaminy z grupy B, wapń,
potas, magnez, olejki lotne nadające tym owocom piękny aromat,
flawonoidy, antocyjany, kwasy owocowe oraz rekordowe ilości pektyn i
garbników. Pigwa i pigwowiec wspierają nasze zdrowie – choć są
bardzo kwaśne w smaku, działają odkwaszająco, wspomagają układ
pokarmowy i wątrobę, regulują pracę jelit, wiążą toksyny, mają
właściwości przeciwbakteryjne, wzmacniają odporność.
Kto
kiedyś próbował konfitury z pigwy? Aby zrównoważyć kwasowość
owoców, trzeba użyć naprawdę dużej ilości cukru, a tego raczej
nie polecam. Kto robił konfiturę tylko z pigwy, ten wie, że jej
konsystencja robi się bardzo zwarta – ilość pektyn w tych
owocach jest tak duża, że jeszcze ciepła i płynna konfitura staje
się bardzo twardą marmoladą. Z tych dwóch powodów najlepiej
pigwę i pigwowca łączyć w przetworach z innymi owocami,
zawierającymi więcej cukru i mniej pektyn – pigwa stanie się w
nich naturalnym zagęstnikiem i nośnikiem orzeźwiającego,
kwaskowego smaku.
Pigwówka
to ulubiona nalewka dla miłośników cierpkich i dość wytrawnych
smaków, a do przygotowywania bezalkoholowych napojów ogromną
popularnością cieszy się naturalny syrop z pigwy. Jest pysznym
dodatkiem do zimowej, rozgrzewającej herbaty, do drinków lub w połączeniu z
wodą mineralną staje się wspaniałym orzeźwiającym napojem na
upalne dni.

Mimo sporej zawartości cukru, bije on na głowę wartość
zdrowotną gotowych syropów dostępnych w sklepach czy aptekach.
Większość z nich to wręcz szkodliwe syropy glukozowo-fruktozowe o
smaku jakiegoś owocu, sztucznie aromatyzowane, a syropy wyższej
jakości z dodatkiem naturalnych soków owocowych muszą być
konserwowane chemią - niepotrzebną dla naszego organizmu, a
niezbędną by produkt mógł stać długo na półce i nie psuć
się. Nawet jeśli tym konserwantem jest E 300 czyli syntetyczny kwas
askorbinowy, nie miejmy złudzeń, że działa on tak samo jak
naturalna witamina C – to wielka ściema, którą wykorzystują
marketingowcy próbujący wcisnąć nam niewiele warte produkty
„wzbogacone” o witaminę C – soki, cukierki dla dzieci i inne
„pyszności”. Domowy syrop z pigwy z wodą mineralną to dużo,
dużo lepszy wybór niż gotowy słodki napój gazowany – wystarczy
przeczytać etykietę, szczególnie to co napisano małym drukiem. A
więc do dzieła!

Przepis
na syrop z pigwy:
Składniki:
Wykonanie:
Umyj
porządnie owoce – szczególnie pigwowiec ma skórkę lepką i
trudną do wyszorowania.
Słoiczki i
zakrętki dokładnie umyj. Nakrętki wyparz wrzątkiem; słoiki
albo wyparz, albo wypraż w piekarniku. Wytrzyj do sucha.
Przekrój
owoce na ćwiartki dobrym, masywnym nożem, a następnie małym,
ostrym nożykiem wydrąż gniazda nasienne. To najtrudniejsza
robota, bo owoce są naprawdę twarde i niechętne do współpracy.
Owoce krój
na cienkie plasterki i ciasno układaj w słoikach przesypując
cukrem. Ubijaj kolejne warstwy małą łyżeczką. Napełniaj
równocześnie 2-3 słoiki – po ułożeniu pierwszej warstwy w 1
słoiku, zacznij napełniać drugi słoik, potem trzeci i wróć do
napełniania pierwszego. Takie stopniowe układanie warstw pozwoli
na lepsze „upchanie” owoców, bo będą mięknąć i puszczać
sok. Zwracaj uwagę na dokładne ubijanie owoców – niech
powstający sok szczelnie wypełni wolne przestrzenie – łyżeczką
likwiduj bąbelki powietrza. Na wierchu posyp owoce min. 2 łyżkami
cukru.
Zakręć
słoiki i odstaw albo do pasteryzacji, albo do lodówki.
Pasteryzacja niestety zniszczy większość witaminy C, ale syrop
będzie mógł Ci służyć do następnego pigwowego sezonu. W
lodówce wytrzyma zdecydowanie krócej (3-4 miesiące), ale zawsze
jest ryzyko, że ulegnie fermentacji...:(
Wartość
kaloryczna:
Orientacyjnie
1 łyżeczka syropu to 10-15 kcal. Trudno precyzyjnie to określić,
bo ilość cukru w poszczególnych słoiczkach będzie zmienna. Jeśli nie chcecie pasteryzować syropu, dodajcie więcej cukru.
P.S. Taki słoiczek syropu z pigwy to pyszny i fajny prezent!